iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Moje mieszkanie - ekologiczne i energooszczędne.

Mieszkania wyposażone w system elektrycznego ogrzewania podłogowego postrzegane są przez potencjalnych nabywców jako bardziej atrakcyjne i prestiżowe.

 

fot. DEVI

Inwestorzy coraz częściej decydują się w nowo powstających obiektach na rozwiązania ekologiczne i energooszczędnie jakimi niezaprzeczalnie są elektryczne systemy grzewcze. Dzięki takim systemom można w prosty i skuteczny sposób podnieść ich wartość.

Historia ogrzewanie podłogowego sięga starożytnego Rzymu, kiedy to posadzkę podgrzewano ciepłym powietrzem z palenisk. Pierwszy tego typu system w naszym regionie powstał na zamku krzyżackim w Malborku. Elektryczne ogrzewanie podłogowe zaczęto stosować na początku XX wielu, kiedy to we Francji wynaleziono elektryczne przewody grzejne. W Polsce produkowane były od 1933 r. w naszym sąsiednim mieście Bydgoszczy w Bydgoskiej Fabryce Kabli.

Sławomir Balcer, właścieciel firmy Balsa

Dokonując wyboru systemu ogrzewania domu, jak i mieszkania coraz częściej nasi Klienci wybierają system elektrycznego ogrzewania podłogowego – mówi Sławomir Balcer, właściciel jednego z salonów proponujących nowoczesne rozwiązania grzewcze. System ten może być stosowany zarówno jako ogrzewanie podstawowe, jak i dodatkowe i idealnie funkcjonować z innym systemem grzewczym. Ogrzewanie podłogowe jest najbliższe idealnemu – powoduje równomierny rozkład temperatury w pomieszczeniu, nie wysusza powietrza, i jest niewidoczne – umożliwia swobodną aranżację pomieszczeń. System sprawdza się zwłaszcza w łazience oraz wszędzie tam, gdzie decydujemy się zastosować kamienne posadzki. Do wykończenia podłogi w tym sposobie ogrzewania możemy używać również paneli, wykładziny dywanowej i drewna.

 

S.B.:Budując nowy dom lub mieszkanie można praktycznie bez żadnych gruntownych zmian w projekcie zastosować system ogrzewania podłogowego. Instalacja grzewcza umieszczona jest w kilkucentymetrowej warstwie betonu znajdującej się pomiędzy zaizolowanym cieplnie podłożem a materiałem posadzkowym.

E.G.:A co z budynkami o lekkich konstrukcjach szkieletowych, w których zastosowanie stropów z wylewką betonową nie jest możliwe oraz gdy chcemy w naszym domu mieć podłogę drewnianą?

S.B.:W tego typu domach kable grzejne rozkłada się na siatce drucianej rozpiętej między legarami przy zachowaniu wolnej przestrzeni między kablem a deskami.

E.G.:W odróżnieniu od mężczyzn dla pań istotne jest, czy elektryczne ogrzewanie podłogowe ogranicza nas w wyborze rodzaju posadzki?

S. B.: Absolutnie nie. Decydując się na elektryczne ogrzewanie podłogowe możemy stosować dowolne pokrycia podłóg: ceramiczne, kamienne, wszelkiego typu wykładziny PCV i dywanowe ( grube i cienkie), parkiety i mozaiki parkietowe, panele podłogowe, jak i materiały deski drewniane i materiały drewnopodobne Wszystkie rodzaje powierzchni podłogowych nadają się do ogrzewanie podłogowego. Trzeba tylko pamiętać, iż kable grzejne muszą być pokryte warstwą betonu o grubości, co najmniej 20-25 mm, jeśli powierzchnia podłogi jest wykonana z drewna lub plastiku. Ważną rzeczą jest dobrać odpowiedni kabel do rodzaju podłogi. Poza tym muszę przyznać, iż panie są doskonale przygotowane do rozmów z nami. Bardzo często mile zaskakują nas, jak i przychodach z nimi fachowców.

E.G.:A co z materiałami o wysokiej wartości izolacyjnej, takimi jak grube wełniane dywany, czy tez wykładziny dywanowe. Mogą przecież znacznie ograniczać odprowadzanie ciepła z podłogi.

S.B.:Decydując się na wykładziny podłogowe o dużej izolacyjności np. wykładziny z zawartością wełny należy zwrócić uwagę na oznaczenia jej maksymalnej wartości oporu cieplnego, którą podaje jej producent. Maksymalna wartość oporu cieplnego dla wykładzin nie powinna przekraczać 0,125 m 2 K/W. Każda wykładzina powinna posiadać odpowiedni atest i być opatrzona odpowiednim znakiem.

E.G.: Wspomniał Pan, iż elektryczne ogrzewanie podłogowe, jako podstawowe źródło ciepła może być stosowane w dwóch wariantach: bezpośrednim i akumulacyjnym. Jaka jest miedzy nimi różnica i na jaką najczęściej decydują się wasi Klienci?

S.B.:Najistotniejsza różnica pomiędzy ogrzewaniem bezpośrednim i akumulacyjnym polega na tym, iż w tym pierwszym system grzewczy załącza i wyłącza się każdorazowo, kiedy temperatura pomieszczenia lub podłogi spadnie poniżej zadanej na termostacie. System, zatem na bieżąco wytwarza i oddaje ciepło do pomieszczenia. Zaś w przypadku ogrzewania akumulacyjnego system wytwarza energię cieplną tylko w drugiej taryfie cenowej, następnie kumuluje to ciepło w grubej warstwie wylewki betonowej ( która przypomnijmy, iż powinna wynosić od 9-10 cm), po czym stopniowo oddaje ciepło do pomieszczenia przez całą dobę.

Na systemy akumulacyjne decydują się Klienci w budownictwie mieszkaniowym jednorodzinnym, gdzie ważną rzeczą jest utrzymanie stałej temperatury w ciągu doby.

E.G.:Wiele osób instaluje ogrzewanie podłogowe jako dodatkowy system grzewczy w jednym lub kilku pokojach doceniając wygodę i komfort, jaką zapewnia ciepła podłoga. Ogrzewanie podłogowe chyba najlepiej sprawdza się w łazience, kiedy w chłodny wieczór wychodzimy z wanny i stajemy na przyjemnie ciepłej posadzce. Bose stopy i nieprzyjemnie zimna podłoga sprawiają, że ogrzewanie jest w pierwszej kolejności instalowane w łazience- zazwyczaj podczas remontu lub jej przebudowy.

S.B.:Oczywiście, ale nie tylko. Nasze domy, mieszkania to miejsca, w których chcemy żyć coraz bardziej komfortowo. Elektryczne ogrzewanie podłogowe to doskonałe rozwiązanie nie tylko w łazience, ale w kuchni, jadalni, pokoju dziennym, w przedpokoju oraz pokoju dzieci, które bardzo lubią biegać bez papci i skarpetek. Nie musimy martwić się, że w jesienne i zimowe wieczory rozchorują się bawiąc się na niej. Poza tym warto zdecydować się chociażby na ogrzewanie podłogowe przy drzwiach wejściowych do naszych domów. To tu najszybciej z naszego domu ucieka ciepło. Ciepła podłoga w tym miejscy szybko niweluje jego utratę, nasze obuwie jest szybko suche. Poza tym to duża przyjemność dla nas samych domowników wejść do ciepłego domu. A i naszym gościom będzie niezwykle miło wchodząc do naszego domu stanąć na cieplutkiej podłodze.

E.G.:Załóżmy, że remontujemy nasze mieszkanie i chcemy zainstalować elektryczne ogrzewanie podłogowe w łazience i przedpokoju. Na co najlepiej powinniśmy się zdecydować: kabel grzejny, czy matę?

S.B.:Ze względu na bardzo łatwy montaż Klienci najczęściej decydują się na matę grzejną. Postępując zgodnie z załączoną do opakowania szczegółową instrukcją każdy jest w stanie bez kłopotu wykonać u siebie w domu prawidłowo funkcjonujące  ogrzewanie podłogowe. Dzięki niewielkiej grubości mata grzejna może być instalowana bezpośrednio w zaprawie klejowej pod posadzką. Jest zatem idealna przy wszelkiego typu renowacjach „starych” podłóg. Poza tym stosując matę grzejną w nowo powstającym pomieszczeniu możemy przesunąć fazę wykonania instalacji do momentu, gdy ustalone zostaną ostatecznie miejsca montażu tzw. stałej zabudowy ( sanitariaty, szafki).

E.G.: Maty grzejne dostępne są w gotowych do układania zestawach o różnych mocach i wymiarach.

S.B.: Poza tym troska o Klienta sprawia, że producenci stale udoskonalają swoje rozwiązania. Podczas tegorocznych Międzynarodowych Targów Poznańskich swoją premierę miała nowa konstrukcja maty grzejnej, która przeznaczona jest do ogrzewania podłóg wykonanych z paneli podłogowych lub desek warstwowych. Produkowana jest w gotowych zestawach o szerokości 50 cm i długości od 0,4 do 26,0 m. Przewód grzejny przyklejony jest do siatki z tworzywa sztucznego z jednej strony, z drugiej zaś przykryty na całej powierzchni folią aluminiową. Folia aluminiowa stanowi ekran ochronny przewodów grzejnych i pozwala jeszcze bardziej równomiernie rozłożyć temperaturę.

E.G.:Mówiąc o zaletach mat grzejnych musimy również wspomnieć o ich wadach.

S.B.:Jeśli mowa o ich wadach, to należy pamiętać, iż ich zastosowanie wymaga precyzyjnego/optymalnego doboru wielkości do określonego pomieszczenia. Nie możemy odciąć jej części. Musimy wykorzystać całą matę.

Mata nie może się obyć bez programatora – regulatora mocy. Istotna jest jego jakość? Na rynku mamy coraz większy wybór tych urządzeń.

E.G.:Pokusi się Pan o stwierdzenie, iż koszt ogrzewania mieszkania o powierzchni 120 metrów kwadratowych, w budynku dobrze izolowanym, z dobrymi oknami w sezonie grzewczym jest porównywalny z kwotą, którą trzeba zapłacić za ogrzewanie centralne?

S.B.:Koszty cieplne dla domu wybudowanego według obecnie obowiązujących norm cieplnych wynoszą w zależności od tego, czy zdecydowaliśmy się na system bezpośredni, czy tez akumulacyjny od 15 zł za 1 m 2 ogrzewanej powierzchni na rok przy zastosowaniu odpowiedniej automatyki.

Decydując się na ogrzewanie elektryczne, możemy skorzystać z szerokiego wachlarza systemów, które pozwolą wybrać ten spełniający nasze oczekiwania i zapewniający nam najwyższy komfort cieplny. Odpowiednio zaprojektowany i dobrany system ogrzewania elektrycznego będzie bezawaryjnie służył nam przez długie lata.

E.G.:Zatem jeśli chcemy mieć nieskomplikowany i niezawodny system ogrzewania, który dodatkowo będzie tani w zakupie i oszczędny w eksploatacji, powinniśmy wybrać podłogowe ogrzewanie elektryczne?

S.B.:To rozwiązanie, pozwala uzyskać maksymalny komfort cieplny za rozsądną cenę i cieszyć się nim prze wiele lat. Pod warunkiem, iż projekt zostanie wykonany przez doświadczonych instalatorów.

E.G.:Zatem prawidłowo zaprojektowane, wykonane i eksploatowane ogrzewanie podłogowe jest trwałe i praktycznie bezawaryjne.

S.B.:Wystarczy tylko raz w roku sprawdzić stan instalacji. Elektryczne ogrzewanie podłogowe to prosty, niedrogi i nowoczesny system grzewczy. Jest on co prawda na razie najbardziej popularny w krajach skandynawskich, ale ostatnio zdobywa uznanie również i u nas. Poza tym doświadczenia ostatnich lat wskazują imponujący rozwój tej dziedziny ogrzewnictwa. Postęp techniczny w dziedzinie materiałowej pozwala nam na proponowanie naszym Klientom coraz to lepszych konstrukcji przewodów grzejnych, ułatwiając ich montaż oraz zapewniać ich niezawodną coraz tańszą eksploatacje.

Rozmawiała Ewa Gerbatowska 

E.G.:Już w momencie projektowania domu musimy zdecydować się na dany system ogrzewania. Co w przypadku, gdy początkowo myśleliśmy o innym systemie grzewczym i chcemy zdecydować się na elektryczny podłogowy system grzewczy?

 

Salon firmy Balsa

 

Komentarzy: 0
Mamy zwycięzcę!


Konkurs "Bose historie z DEVI" zakończył się dn. 30.09.2010 r. Dziękujemy za wszystkie nadesłane zgłoszenia.

Laureatką nagrody głównej została Pani Joanna Kulesza z Łodzi, która nadesłała pracę o rozbrykanym Tygrysku.

fot. Joanna Kulesza

Tygrysek od rana brykał po lesie. Nagle wbryknął na Kłapouchego, który uciekał przed Kubusiem wokół polany. „Co robicie?” - zapytał zaciekawiony Tygrys.  „Bawimy się w berka” - odpowiedział Kłapouchy - „Pobawisz się z nami?”. „Bardzo chętnie!” - krzyknął Tygrys - „Tygrysy uwielbiają grać w berka!” dodał i zaczął uciekać przez Kubusiem. Miś jednak szybko go złapał i to Tygrys musiał gonić swoich przyjaciół. Chociaż bardzo się starał, nie mógł dogonić ani osiołka ani misia, a był przecież prawie jaguarem! „Tygrysy nie cierpią być berkiem” wymamrotał Tygrysek niezadowolony i zastanawiał się, dlaczego przyjaciele biegają tak szybko.  Choć był wspaniałym Super-Detektywem, sam nie potrafił znaleźć odpowiedzi, zapytał więc Kubusia: „Dlaczego nie potrafię was dogonić? Przecież jestem prawie jaguarem!”.  Kubuś, choć był misiem o małym rozumku, powiedział: „Tygrysku, ty biegasz w butach, a my biegamy po ciepłej polance tylko w skarpetkach. Pewnie dlatego potrafimy ci uciec”. Tygrysek szybko zdjął buty, ale chcąc prześcignąć swoich przyjaciół, sprytnie pozbył się też skarpet. Bosy Tygrys wbryknął na Kłapouchego, nim ten zdążył ruszyć z miejsca, wołając na całe gardło „Berek!!!”. Przyjaciele bawili się w berka całe popołudnie, ale tylko Kubuś i osiołek na zmianę gonili pozostałych. Tygrysowi zawsze udawało się uciec. Morał z tej historii jest jeden: nikt nie dogoni bosego tygrysa na ciepłym gruncie!

Pozostali laureaci konkursu zostaną powiadomieni przez Organizatora drogą mailową.

Dziękujemy wszystkim internautom za udział w Konkursie "Bose historie z DEVI"!

A ja tej zimy życzę wszystkim duzo ciepła.

 

Komentarzy: 0
Jak ogrzać najefektywniej swój dom?
Mieszkania wyposażone w system elektrycznego ogrzewania podłogowego postrzegane są przez potencjalnych nabywców jako bardziej atrakcyjne i prestiżowe. Inwestorzy coraz częściej decydują się w nowo powstających obiektach na rozwiązania ekologiczne i energooszczędnie jakimi niezaprzeczalnie są elektryczne systemy grzewcze. Dzięki takim systemom można w prosty i skuteczny sposób podnieść ich wartość.
 
Historia ogrzewanie podłogowego sięga starożytnego Rzymu, kiedy to posadzkę podgrzewano ciepłym powietrzem z palenisk. Pierwszy tego typu system w naszym regionie powstał na zamku krzyżackim w Malborku. Elektryczne ogrzewanie podłogowe zaczęto stosować na początku XX wielu, kiedy to we Francji wynaleziono elektryczne przewody grzejne. W Polsce produkowane były od 1933 r. w naszym sąsiednim mieście Bydgoszczy w Bydgoskiej Fabryce Kabli.
 
Dokonując wyboru systemu ogrzewania domu, jak i mieszkania coraz częściej nasi Klienci wybierają system elektrycznego ogrzewania podłogowego – mówi Sławomir Balcer, właściciel firmy Balsa.System ten może być stosowany zarówno jako ogrzewanie podstawowe, jak i dodatkowe i idealnie funkcjonować z innym systemem grzewczym. Ogrzewanie podłogowe jest najbliższe idealnemu. Powoduje rónomierny rozkład temperatury w pomiesczeniu, nie wysusza powietrza, i jest niewidoczne.  Umożliwia swobodną aranżację pomieszczeń. System sprawdza się zwłaszcza w łazience oraz wszędzie tam, gdzie decydujemy się zastosowac kamienne posadzki. Do wykończenia podłogi w tym sposobie ogrzewania możemy uzywać również paneli, wykładziny dywanowej, jak i drewna.
 
 E.G.: Już w momencie projektowania domu musimy zdecydować się na dany system ogrzewania. Co w przypadku, gdy początkowo myśleliśmy o innym systemie grzewczym i chcemy zdecydować się na elektryczny podłogowy system grzewczy?
 
S.B.: Budując nowy dom można praktycznie bez żadnych gruntownych zmian w projekcie zastosować system ogrzewania podłogowego. Instalacja grzewcza umieszczona jest w kilkucentymetrowej warstwie betonu znajdującej się pomiędzy zaizolowanym cieplnie podłożem a materiałem posadzkowym.
 
E.G.: A co z budynkami o lekkich konstrukcjach szkieletowych, w których zastosowanie stropów z wylewką betonową nie jest możliwe, oraz gdy chcemy w naszym domu mieć podłogę drewnianą?
 
S.B.: W tego typu domach kable grzejne rozkłada się na siatce drucianej rozpiętej między legarami przy zachowaniu wolnej przestrzeni między kablem a deskami.
 
E.G.: W odróżnieniu od mężczyzn dla pań istotne jest, czy elektryczne ogrzewanie podłogowe ogranicza nas w wyborze rodzaju posadzki?
 
S. B. : Absolutnie nie. Decydując się na elektryczne ogrzewanie podłogowe możemy stosować dowolne pokrycia podłóg: ceramiczne, kamienne, wszelkiego typu wykładziny PCV i dywanowe,parkiety i mozaiki parkietowe, panele podłogowe, jak i deski drewniane i materiały drewnopodobne Wszystkie rodzaje powierzchni podłogowych nadają się do ogrzewanie podłogowego. Trzeba tylko pamiętać, iż kable grzejne muszą być pokryte warstwą betonu o grubości, co najmniej 20-25 mm, jeśli powierzchnia podłogi jest wykonana z drewna lub plastiku. Ważną rzeczą jest dobrać odpowiedni kabel do rodzaju podłogi. Poza tym muszę przyznać, iż panie są doskonale przygotowane do rozmów z nami. Bardzo często mile zaskakują nas, jak i przychodach z nimi fachowców.
 
E.G.: A co z materiałami o wysokiej wartości izolacyjnej, takimi jak grube wełniane dywany, czy tez wykładziny dywanowe. Mogą przecież znacznie ograniczać odprowadzanie ciepła z podłogi?
yle="color: #17365d"> 
S.B.: Decydując się na wykładziny podłogowe o dużej izolacyjności np. wykładziny z zawartością wełny należy zwrócić uwagę na oznaczenia jej maksymalnej wartości oporu cieplnego, którą podaje jej producent. Maksymalna wartość oporu cieplnego dla wykładzin nie powinna przekraczać 0,125 m 2 K/W. Każda wykładzina powinna posiadać odpowiedni atest i być opatrzona odpowiednim znakiem.
 
E.G.: Wspomniał Pan, iż elektryczne ogrzewanie podłogowe, jako podstawowe źródło ciepła może być stosowane w dwóch wariantach: bezpośrednim i akumulacyjnym. Jaka jest miedzy nimi różnica i na jaką najczęściej decydują się wasi Klienci?
 
S.B.: Najistotniejsza różnica pomiędzy ogrzewaniem bezpośrednim i akumulacyjnym polega na tym, iż w tym pierwszym system grzewczy załącza i wyłącza się każdorazowo, kiedy temperatura pomieszczenia lub podłogi spadnie poniżej zadanej na termostacie. System, zatem na bieżąco wytwarza i oddaje ciepło do pomieszczenia. Zaś w przypadku ogrzewania akumulacyjnego system wytwarza energię cieplną tylko w drugiej taryfie cenowej, następnie kumuluje to ciepło w grubej warstwie wylewki betonowej ( która przypomnijmy, iż powinna wynosić od 9-10 cm), po czym stopniowo oddaje ciepło do pomieszczenia przez całą dobę.
Na systemy akumulacyjne decydują się Klienci w budownictwie mieszkaniowym jednorodzinnym, gdzie ważną rzeczą jest utrzymanie stałej temperatury w ciągu doby.
 
E.G.: Wiele osób instaluje ogrzewanie podłogowe jako dodatkowy system grzewczy w jednym lub kilku pokojach doceniając wygodę i komfort, jaką zapewnia ciepła podłoga. Ogrzewanie podłogowe chyba najlepiej sprawdza się w łazience, kiedy w chłodny wieczór wychodzimy z wanny i stajemy na przyjemnie ciepłej posadzce. Bose stopy i nieprzyjemnie zimna podłoga sprawiają, że ogrzewanie jest w pierwszej kolejności instalowane w łazience- zazwyczaj podczas remontu lub jej przebudowy.
 
S.B.: Oczywiście, ale nie tylko. Nasze domy, mieszkania to miejsca, w których chcemy żyć coraz bardziej komfortowo. Elektryczne ogrzewanie podłogowe to doskonałe rozwiązanie nie tylko w łazience, ale w kuchni, jadalni, pokoju dziennym, w przedpokoju oraz pokoju dzieci, które bardzo lubią biegać bez papci i skarpetek. Nie musimy martwić się, że w jesienne i zimowe wieczory rozchorują się bawiąc się na niej. Poza tym warto zdecydować się chociażby na ogrzewanie podłogowe przy drzwiach wejściowych do naszych domów. To tu najszybciej z naszego domu ucieka ciepło. Ciepła podłoga w tym miejscy szybko niweluje jego utratę, nasze obuwie jest szybko suche. Poza tym to duża przyjemność dla nas samych domowników wejść do ciepłego domu. A i naszym gościom będzie niezwykle miło wchodząc do naszego domu stanąć na cieplutkiej podłodze. 
 
E.G.: Załóżmy, że remontujemy nasze mieszkanie i chcemy zainstalować elektryczne ogrzewanie podłogowe w łazience i przedpokoju. Na co najlepiej powinniśmy się zdecydować: kabel grzejny, czy matę?
 
S.B.: Ze względu na bardzo łatwy montaż Klienci najczęściej decydują się na matę grzejną. Postępując zgodnie z załączoną do opakowania szczegółową instrukcją każdy jest w stanie bez kłopotu wykonać u siebie w domu prawidłowo funkcjonujące ogrzewanie podłogowe. Dzięki niewielkiej grubości mata grzejna może być instalowana bezpośrednio w zaprawie klejowej pod posadzką. Jest zatem idealna przy wszelkiego typu renowacjach „starych” podłóg. Poza tym stosując matę grzejną w nowo powstającym pomieszczeniu możemy przesunąć fazę wykonania instalacji do momentu, gdy ustalone zostaną ostatecznie miejsca montażu tzw. stałej zabudowy ( sanitariaty, szafki).
 
E.G.: Maty grzejne dostępne są w gotowych do układania zestawach o różnych mocach i wymiarach. 
 
S.B.: Poza tym troska o Klienta sprawia, że producenci stale udoskonalają swoje rozwiązania. Podczas tegorocznych Międzynarodowych Targów Poznańskich swoją premierę miała nowa konstrukcja maty grzejnej, która przeznaczona jest do ogrzewania podłóg wykonanych z paneli podłogowych lub desek warstwowych. Produkowana jest w gotowych zestawach o szerokości 50 cm i długości od 0,4 do 26,0 m. Przewód grzejny przyklejony jest do siatki z tworzywa sztucznego z jednej strony, z drugiej zaś przykryty na całej powierzchni folią aluminiową. Folia aluminiowa stanowi ekran ochronny przewodów grzejnych i pozwala jeszcze bardziej równomiernie rozłożyć temperaturę.
 
E.G.: Mówiąc o zaletach mat grzejnych musimy również wspomnieć o ich wadach.
                                                            
S.B.: Jeśli mowa o ich wadach, to należy pamiętać, iż ich zastosowanie wymaga precyzyjnego/optymalnego doboru wielkości do określonego pomieszczenia. Nie możemy odciąć jej części. Musimy wykorzystać całą matę.
Mata o zbyt dużej mocy niepotrzebnie będzie zużywać więcej energii.
Mata nie może się obyć bez programatora – regulatora mocy. Istotna jest jego jakość? Na rynku mamy coraz większy wybór tych urządzeń.
 
E.G.: Pokusi się Pan o stwierdzenie, iż koszt ogrzewania mieszkania o powierzchni 120 metrów kwadratowych, w budynku dobrze izolowanym, z dobrymi oknami w sezonie grzewczym jest porównywalny z kwotą, którą trzeba zapłacić za ogrzewanie centralne?
 
S.B. Koszty cieplne dla domu wybudowanego według obecnie obowiązujących norm cieplnych wynoszą w zależności od tego, czy zdecydowaliśmy się na system bezpośredni, czy tez akumulacyjny od 15 zł za 1 m 2 ogrzewanej powierzchni na rok przy zastosowaniu odpowiedniej automatyki.
Decydując się na ogrzewanie elektryczne, możemy skorzystać z szerokiego wachlarza systemów, które pozwolą wybrać ten spełniający nasze oczekiwania i zapewniający nam najwyższy komfort cieplny. Odpowiednio zaprojektowany i dobrany system ogrzewania elektrycznego będzie bezawaryjnie służył nam przez długie lata. 
 
E.G.: Zatem jeśli chcemy mieć nieskomplikowany i niezawodny system ogrzewania, który dodatkowo będzie tani w zakupie i oszczędny w eksploatacji, powinniśmy wybrać podłogowe ogrzewanie elektryczne?
 
S.B.: To rozwiązanie, pozwala uzyskać maksymalny komfort cieplny za rozsądną cenę i cieszyć się nim prze wiele lat. Pod warunkiem, iż projekt zostanie wykonany przez doświadczonych instalatorów.
 
E.G.: Zatem prawidłowo zaprojektowane, wykonane i eksploatowane ogrzewanie podłogowe jest trwałe i praktycznie bezawaryjne.

 
S.B. :Wystarczy tylko raz w roku sprawdzić stan instalacji. Elektryczne ogrzewanie podłogowe to prosty, niedrogi i nowoczesny system grzewczy. Jest on co prawda na razie najbardziej popularny w krajach skandynawskich, ale ostatnio zdobywa uznanie również i u nas. Poza tym doświadczenia ostatnich lat wskazują imponujący rozwój tej dziedziny ogrzewnictwa. Postęp techniczny w dziedzinie materiałowej pozwala nam na proponowanie naszym Klientom coraz to lepszych konstrukcji przewodów grzejnych, ułatwiając ich montaż oraz zapewniać ich niezawodną coraz tańszą eksploatacje.
 
Rozmawiała Ewa Gerbatowska
Komentarzy: 0
Cicho sza...

Najtrudniejsze, to pisać prawdę– mówi w jednym z wywiadów Małgorzata Kalicińska.  Jeszcze trudniej jest po prostu ją powiedzieć. I nie w stanie lewitacji, przy barze jak to robią przeważnie mężczyźni, ale prosto w oczy. „ Na żywca”. Gdy coś cię wkurzy lub zaboli. Na szczęście mam dwie osoby, do których zawsze mogę zadzwonić, pójść i powiedzieć im wszystko. No może trzy, bo ostatnio pojawił się w moim życiu mężczyzna. Sporo ode mnie młodszy, ale  dobry i dojrzały z niego chłop. Czasami słodko sobie żartujemy. Wiesz, gdybym była młodsza, a ty starszy – mądruję - to…wiem, wiem – dodaje On z tym swoim uśmiechem kiwając głową - byłoby cudownie! A jakby było? Tego nikt z nas się pewnie nigdy nie dowie, bo…ten, kto mnie zna, wie, że mam żelazne zasady. Bywa, że czasami żałuję. Ale cóż. Jak to On mówi: jestem straszna (śmiech) i pewnie nic i nikt już tego nie zmieni. Chociaż…? W końcu życie przynosi nam tyle niespodzianek.

Ale tak poważnie to myślę, że straszna nie jestem. A jaka jestem? Hmm…Nie będę wyliczać. Prościej chyba i bardziej obrazowo byłoby mi się opisać kolorem. - Zatem? – gdyby docisnęła mnie jedna z Was. Jestem koloru meksykańskiej czerwieni. Według Feng Shui jestem ogniem. Brrrr Wystraszyłabym pewnie niejednego mężczyznę. I pewnie coś w tym jest, bo ostatnio On powiedział, że w pierwszym tygodniu października porwie mnie na imprezę. - Tylko wiesz, Ewa…spuść trochę z tonu. Spojrzałam spod łaba na Niego nalewając herbatę do szklanki. Sugerujesz, że jestem… wyniosła?
- Nie. Jesteś Ewa taka zaradna, zadbana. Faceci ciebie się boją. Myślą pewnie, że masz nieziemskie oczekiwania. Zawsze wchodzisz do klubu elegancko i wytwornie ubrana. Masz na sobie ciekawą biżuterię i fajnie pachniesz. Faceci patrzą na ciebie ukradkiem i … - Dobra, dobra już nie kończ, bo zaraz naprawdę się zdenerwuję. Nie będę udawała kogoś, kim, nie jestm! Może rzeczywiście sprawiam wrażenie niedostępnej, ale jestem życzliwa….
- Ależ oczywiście, że tak!– wykrzyknął On.
- No! – chrząknęłam z uśmiechem. Nie kłóćmy się ok.?
- Ale my się wcale Ewuń się nie kłócimy.
- A to, że mam wymagania chyba nie jest czymś złym? Chyba
Zaczynam coraz bardziej się nad tym zastanawiać. Ostatnio wpadł mi w ręce felieton o szczęściu prof. Bohdana Dziemidoka pt. „Więcej życzliwości, mniej wymagań”. Profesor nie podaje gotowej recepty na szczęście, bo wiadomo, że jej po prostu nie ma, ale omawia kilka kluczowych dla szczęścia pojęć tj. przyjaźń, praca zawodowa, miłość erotyczna, życzliwość i zawiść.
Zacznijmy od pierwszego.
Przyjaźń….
Przyznaję, jest koniecznym i pierwszoplanowym warunkiem do jego osiągnięcia. Ważna jest od młodości do naszej późnej starości. Mam to szczęście, że mam przyjaciela. A dokładnie przyjaciółkę. I tego tez życzę każdemu. Prawdziwy przyjaciel, jak mówi Profesor nie opuści nas w biedzie, ale przede wszystkim w sukcesie. W przyjaźni trzeba przestrzegać reguły wzajemności: dawać i brać. Tej prawdziwej nie zaszkodzi nawet dystans tysięcy mil.
Przejdźmy do kolejnego zagadnienia. Do pracy….
W końcu zajmuje sporą część naszego życia. Moja jeszcze kilka miesięcy temu pochłaniała ¾ mojego życia. Kurcze… Sama na to sobie pozwoliłam. Jeżeli lubisz pracę, którą wykonujesz – mówi Profesor, to będziesz osiągał w niej sukcesy. Jedna ze studentek Profesora była bardzo dobrą pianistką. Kiedy stwierdziła, że nigdy nie będzie znakomita, przerwała karierę muzyczną. Bycie dobrą jej nie wystarczało. Zmieniła zawód. Została nauczycielem akademickim w dziedzinie filozofii. W dwa lata zrobiła doktorat i została wybitnym wykładowcą.
Zatem warto czasami postawić wszystko na głowie i nie bać się zejść z utartego szlaku, by znaleźć nowy, lepszy.
Miłość erotyczną pominę, bo nie pamiętam już co, to jest. 
Życzliwość…
Powinniśmy ją okazywać nieustająco i nie oczekiwać niczego w zamian. Ci, którzy wystawiają za nią rachunek, nie zgłębili znaczenia tego pojęcia. Z jej okazywaniem nie mam raczej problemów. Życzliwa jestem dla Każdego. Każdego…
Zawiść…
Skutecznie nas oddala od osiągnięcia szczęścia. Zdarza mi się troszkę zazdrościć kobietom. Ale nie tym, w które są za kółkiem drogich samochodów. Zazdroszczę mieszkankom Rzymu, że mogą w nim żyć. Ale o „moim” Rzymie jeszcze Wam opowiem..
Wracając do moich wymagań. Nie wymagaj zbyt wiele od życia - przestrzega Profesor. Trzeba się cieszyć, tym, co mamy. Ci, którzy stawiają wymagania sobie i innym, nigdy nie będą wystarczająco usatysfakcjonowani, by być naprawdę szczęśliwymi. Łatwo akceptować dobre chwile, ale sztuką jest przejść w równowadze również przez gorsze.
No cóż…. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie dodać, iż pracuję nad sobą. Z roku na rok mam coraz mniejsze wymagania, co do mojego przyszłego… partnera? Mężczyzny. Mężczyzny z krwi i kości, bo mnie będzie trzeba trochę ujarzmić ( śmiech). I mam nadzieję, że komuś to się kiedyś uda.
Profesor zwraca jeszcze uwagę, aby zanadto się nie chwalić, mieć dystans do siebie i nie martwić się na zapas. Czarne myśli unoszą się czasami nade mną przyznaję, ale …potrafię cieszyć się chwilą. Rozmarzona przejeżdżam autobusem przez most spoglądając na błękitne, jak i zachmurzone niebo. Cieszę się chwilą tą w samotności i nie… Jestem szczęśliwa, gdy mogę w sobotni poranek z gazetą pod pachą i gorącą kawą przejść niespiesznie wąskimi, brukowanymi uliczkami i przysiąść przy starej kamienicy. Popatrzeć na gołębie, uśmiechnąć się do przejeżdżających i trąbiących na mnie panów w ogromnej pomarańczowej puszce. Cieszę się, że jestem w takim momencie mojego życia, który pozwala mi wziąć głęboki oddech. Pozwala mi powoli najadać się bezwstydnie słońcem… Pozwala mi, co prawda na być samą, ale w wśród ludzi.
 
W takich chwilach nucę sobie pod nosem :
Cicho sza….Właśnie próbuję odnaleźć swój świat…. Nucę piosenkę z serialu, który powstał na podstawie książki „Dom nad rozlewiskiem” M. Kalicińskiej, która ostatnio objęła honorowym patronatem ogólnopolską Inicjatywę Pan Bosa Stopa, promującą chodzenie boso.

Chodzenie boso to styl życia. Dla jednych powrót do natury i normalności dla innych pozwalająca się odróżnić ekstrawagancja. "Chodzenie na bosaka to bezpośrednie zetknięcie się z matką naturą. Czasami wywołuje taki powiedziałabym dziecięcy, pierwotny śmiech i radość. Kiedy spacerujemy w grupie, łatwiej jest się nam przełamać i zdjąć obuwie. Możemy też nawiązać nowe znajomości, możemy przestać być samotni" – mówi Małgorzata Kalicińska – pisarka, honorowa patronka Inicjatywy Pan Bosa Stopa.


 
Pamiętajcie o konkursie, który nadal trwa.

Przedmiotem Konkursu jest wykonanie i przesłanie na adres: panbosastopa@gmail.com jednego zdjęcia z życia osobistego, które przedstawia, w jaki sposób spędzamy czas wolny w domu/mieszkaniu boso na podłodze.

fot. DEVI
Zdjęcie może przedstawiać rodzinę, dzieci lub domowników. Zdjęcie powinno być opatrzone krótkim komentarzem
nie przekraczającym 1 500 znaków (włączając spacje).

 Kryteriami oceny Prac Konkursowych są – temat, oryginalność i wartość artystyczna zdjęcia i załączonego komentarza oraz kształtowanie pozytywnego klimatu wokół czasu spędzanego
na podłodze. W trakcie trwania konkursu informacja o nim i blogach, na których będzie
przeprowadzany, zostanie przekazana do mediów.

Organizatorzy konkursu czekają na zdjęcia do końca września!

 

 
A w środę opowiem Wam jedną z bosych historii Małgosi i być może moją. Ciekawa jestem, co Wam przychodzi do głowy na myśl o bosych stopach?
 
Cicho sza…
 
Dobrego dnia!
 
 
Komentarzy: 0
Pisanie każdej z nas.

Jest czwartek, 21:24 zatem powinnam Wam wszystkim powiedzieć dobry wieczór, ale być może znowu odejdę od monitora i nie zmieszczę tego tekstu. Tych kilku słów, które cisną mi się na usta i myśli, które kłębią się we mnie gdzieś w środku.

Czasami otwieram kolejny plik i zapisuję, to, o czym myślę, o czym marzę lub to, co mnie po prostu boli. Ale i nie tylko, bo na szczęście coraz więcej rzeczy mnie cieszy i śmieszy. I nie ma w tym żadnej ironii, wiec nie jest chyba ze mną najgorzej.
Gdybym opisywała swoje historie z mężczyznami, to pewnie znalazłby się ktoś chętny żeby nakręcić o tym film. Jaki? - nie ważne ( śmiech). Pewnie byłaby to jakaś mieszanka „Ojca chrzestnego” i przygód Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim Mieście”. Jestem taką mieszanką Ani z Zielonego wzgórza, Magdy M, Carrie Bradshow i Charlotte York .Mam nawet swojego Biga. Niektóre z Was zapewne również. Jest w moim wieku. Chodziliśmy do tej samej klasy w szkole podstawowej. Spotkaliśmy się po latach. Alejandro - tak go nazwijmy jest boski. Mogłabym codziennie przynosić mu śniadanie do łóżka i jak niewolnica w pokłonie delikatnie go budzić mówiąc: dzień dobry mój Panie wstał nowy dzień, cóż mogę dla ciebie dziś zrobić…? Poniosło mnie. Omg….(śmiech). Ale tak jest zawsze, kiedy o nim pomyślę. Takich mężczyzn już dzisiaj prawie nie ma. Pewnie zastanawiacie się, jaki on jest? Już odpowiadam. Przede wszystkim jest niemożliwym dżentelmenem. Od 15 lat uprawia wschodnie sztuki walki- czyt. jest wysportowany. Ale co najważniejsze – jest opanowany, ciepły i inteligentny. Kilka miesięcy temu kogoś poznał. W pierwszej chwili pomyślałam sobie….o kurcze, szkoda…A po chwili – fajnie, że i tacy faceci trafiają się kobietom.
Ale… gdzie ci mężczyźni? – jak śpiewała Danusia Rin.  Hmm…
Mam nadzieję, że w końcu trafię na Kogoś… No właśnie… Teraz nawet ciężko mi tego Kogoś opisać. Nie mam szmaragdowozielonego pojęcia, czy w ogóle taki Ktoś istnieje, ale na dnie serca tli się jeszcze ogień. Żar tego, co przede mną.
Jeżdżąc do pracy widuję codziennie w autobusie starszego mężczyznę, który ma oczy, jak…Mario. Ale nie tego, z którym pojechałam do Hanzaparku z ekipą Randki w ciemno. Tego Maria, na którego zaczęłam mówić Srario, żeby mi wreszcie przeszło. I po pół roku przeszło. Chociaż nie mogę o nim zapomnieć, bo był … Ech… nie ważne. Był i tyle.
I znowu się rozpisałam, a chciałam dzisiaj napisać właśnie o pisaniu, bo zastanawiam się czasami, dlaczego to robię? I zapewne nie tylko ja. W ostatnim felietonie Coelho przeczytałam, że kiedy pióro kreśli słowa na papierze, znika nasz strach i pozostaje szczęście. Ale aby to się stało musimy mieć odwagę, by wejrzeć w głąb siebie i ujawnić, to, co piszemy całemu światu. Jeszcze większej odwagi wymaga uświadomienie sobie, że to, co piszemy mogłoby być pewnego dnia przez kogoś przeczytane. Podobno…
A jeśli jest to coś intymnego? Nie martw się- dodaje Paulo, bo już tysiące lat temu Salomon napisał „ „ Cóż to jest, co było? To samo, co się stanie. Nie ma nic nowego pod słońcem”. Tak samo jak kiedyś boimy się i śmiejemy. Tak samo płaczemy i tak samo parskamy ze śmiechu.
Argentyński pisarz i poeta - Jorge Luis Borgis powiedział kiedyś, że istnieją tylko cztery historie do opowiedzenia:
  1. historia miłosna o dwojgu ludziach,
  2. historia miłosna o trojgu ludziach
  3. walka o władzę
  4. podróż.
Każda z nas ma do opowiedzenia jakąś historię.
Pisanie jak mawia Coelho – jeden z moich mistrzów to akt odwagi. O miłości dwojga ludzi potrafiłabym już coś napisać. O miłości trojga ludzi widziałam kilka filmów. Walka o władzę przyprawia mnie ostatnio o mdłości.
A jeżeli chodzi o podróż…to leży przede mną „ Nieprzerwana podróż Rafał Ł.” – syna mojego Profesora, który …wie już wszystko. Bóg niestety znowu spał - szepce cicho i ze spokojem Edelmann. Czasami trudno coś zrozumieć. Czasami nigdy czegoś nie zrozumiemy. Tu na ziemi.
Wyznaczyłam sobie pewnie cele w życiu. Pewnie jak każda z Was. Życie każdej z nas jest niezwykłą podróżą.
Trochę się zamyśliłam….Nie będę pisała kolejnego pamiętnika jak B. Johnes. Mamy też Carrie.
A ja jestem Ewą. 33 letnią kobietą, która nie koniecznie życzy Wam szczęścia u boku niesamowitych mężczyzn. Życzy wam niesamowitej podróży u boku fantastycznych ludzi. I kobiet i mężczyzn. Życzy Wam miejsca w sercach szlachetnych i dobrych ludzi. Szerokiej drogi już czas jak śpiew Rynio. Nie każda z nas ma nawigację, dzięki której szybko i najprostszą drogą trafi do celu, ale każda z nas ma mapę…I być może tak jak ja jak trzeba skręcić w prawo, skręca w lewo. Być może tak jaj ja nie dojedzie do celu. Czasami ważniejsza niż cel jest sama droga do niego.
 
I udało się.
Dobrej nocy
Ewa
Komentarzy: 0
Konkurs fotograficzny dla wszystkich mam i nie...

Ponownie przypominam wszystkim mamom i nie. Ciociom. Tym prawdziwym i nie.

Wczoraj moja chrześniaczka Lenia zaczeła chodzić. Cieszy się tak samo, jak ja. Porusza się , co prawda jeszcze trochę inaczej niż dorosły człowiek. Zresztą wszystkie mamy wiedzą, co mam na myśli. Chodzi jeszcze nie pewnie, z rączkami uniesionymi w górze, ale na twarzy maluje jej się uśmiech od ucha do ucha. I wszytskim domownikom również.

Warto uwiecznić taki moment w życiu każdego człowieka. I warto wziąć udział w ogólnopolskim konkursie  „Bose historie z DEVI”. W zabawie mogą wziąć udział wszyscy miłośnicy bosych stóp i spędzania czasu na bosaka.

Przedmiotem konkursu jest zrobienie zdjęcia z życia codziennego, które przedstawia sposób, w jaki spędzają swój wolny czas boso na podłodze.

Aż 69,5% Polaków chodzi po domu na bosaka – wynika z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez firmę DEVI – organizatora konkursu.

Podłoga stanowi ważny element w życiu każdej rodziny, ponieważ nie tylko po niej chodzimy, lecz także jest miejscem zabaw dzieci, rekreacji czy wypoczynku.

Zajrzyjcie na stronę:


 www.panbosastopa.pl.

A jaka jest nagroda?
Spośród wszystkich uczestników, jury konkursu wyłoni zwycięskie zdjęcie. Jego autor otrzyma nagrodę główną, którą jest montaż elektrycznego ogrzewania podłogowego w łazience wraz z nową terakotą. Nagroda pozwoli zwycięzcy korzystać z komfortu, jaki daje ciepła podłoga, nie tylko latem, lecz także jesienią i zimą.
Dodatkowo, pierwsze 50 osób, które przyśle swoje zdjęcia, zostanie nagrodzone koszulkami z logo inicjatywy Pan Bosa Stopa.
 

Powodzenia!

Komentarzy: 0
Wenecja – królowa Adriatyku. Miasto, które ginie.

Wenecja – królowa Adriatyku. Miasto, które pożera wilgoć, sól, czas. Miasto, które ginie na naszych oczach.

Wenecja kojarzy mi się z rozstaniem. Dlaczego? Bo było to ostatnie miasto na mojej mapie podróży po Włoszech. Wjeżdżając do niej na wodnym zatłoczonym tramwaju oddychałam coraz wolniej i głębiej. Chciałam zatrzymać tą chwilę na dłużej. Zarejestrować i zatrzymać w swojej pamięci jak najwięcej kadrów z codziennego życia tamtejszych mieszkańców.

         Zostały mi w pamięci te bajeczne kolorowe kamienice. Żółte z białymi balkonami, wyglądające jak cytrynowe torty wykończone delikatną białą koronką. Pomarańczowe i pudrowo różowe z osłoniętymi tkaninami oknami. Zaułki, zakamarki i tajemnicze tylne uliczki. I nagle wyrastające zza rogu piękne zielone drzewo, jakby chciało powiedzieć: chwileczkę…zatonę, ale jeszcze nie teraz….
         Trochę bałam się jechać do Wenecji. Obawiałam się brzydkiego zapachu. No nazwijmy to po imieniu. Bałam się smrodu, jak cholera. Bałam się, że opisywany przez turystów odór odbierze mi radość wędrowania po zakamarkach tego położonego na wyspach niezwykłego miasta.
         Podobno w Wenecji należy się zgubić. Ja akurat bardzo się tego bałam. Tamtejsze uliczki przypominają prawdziwy labirynt. Niektóre uliczki są tak wąskie, że z ledwością udało mi się przez nie przejść.  Dzięki żółtym tabliczkom rozmieszczonym po całej Wenecji, każdy turysta może szybko i bez żadnego problemu z powrotem znaleźć się na Placu Św. Marka, na którym siadają na turystów chmary gołębi. W końcu są u siebie. To chyba jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie nie natrafimy na żaden samochód. Są miejsca, gdzie jest bardzo cicho. I tylko w oddali słychać odbijającą się o wapienne i ceglaste mury muzykę. Czasami ktoś cicho poprawi w oknie kotarę i uśmiechnie się do nas ciepło. Pomacha ręką i przestajemy się bać…
Spacerując po jej zaułkach możemy przechodząc przez jeden z tysięcy łukowatych mostków napotkać na dostawcę mleka albo owoców płynącego kanałami swoją starą wiosłową łódką. Albo natrafić na zakochaną parę
 Ale ja i tak bałam się, że nie zdążę na czas, tramwaj odpłynie, a ja zostanę na brzegu….
Cdn.
Komentarzy: 0
Boso jest fajnie?

A pewnie, że fajnie. Przechodząc przez próg domu myślimy zazwyczaj tylko o tym żeby wreszcie zdjąć obuwie. Dlaczego? Bo bez butów czujemy się swobodnie. Nie ma to jak po powrocie do domu wziąć przyjemny prysznic, założyć ulubione wygodne ubranie, nalać sobie kieliszek dobrego wina ,włączyć ulubioną muzykę i…I stąpać boso po podłodze. Przyjemnej, ciepłej podłodze.

Fot. DEVI

Kilka dni temu wpadł mi w ręce artykuł z „Życia Warszawy” pt. „ Jeden dzień z bosą stopą”. Jego autor Pan Maciej Miłosz postanowił spędzić jeden dzień bez butów. Tegoroczne upały sprawiły, że każdy z nas pocił się od stóp do głów. Pan Maciej postanowił ulżyć przynajmniej swoim dolnym partiom ciała - stopom. Zdjął buty, skarpetki i wyszedł z domu. Przez jeden dzień – niczym podróżnik Wojciech Cejrowski- chodził po Warszawie bez butów. Myślicie pewnie: szalony, dziwak… Zastanawiacie się, jak się czuł? Jak sam przyznał,  chwilami dziwnie. Bo jak można się czuć, gdy wszyscy się za Toba oglądają? Gdy wchodzisz bez butów do eleganckiego sklepu i zastanawiasz  się, czy wytrzeć stopy w ryżową wycieraczkę, czy ją zgrabnie ominąć? Zdobylibyście się na to? Mielibyście tyle odwagi, aby choć przez jeden dzień w życiu dreptać po mieście boso? Ja zamierzam bez butów spędzić jutrzejszy dzień. Do tej pory zdarzało mi się jedynie z nocnych eskapad, wchodząc do klatki ściągać te okropne szpilki wydając się z siebie  z ogromną ulgą odgłos uff. Czasami buty ściągałam  już wchodząc do taksówki. Bo buty jakie by nie były zawsze ograniczają nasza swobodę. Krępują nasze ruchy. Producenci obuwia już od 30 lat prześcigają się w coraz bardziej kosmicznych technologiach. Pracują nad nimi zastępy konstruktorów. Szukają najlepszej amortyzacji dla naszych stóp. Przerabialiśmy już w podeszwach systemy air, plaster miodu czy sprężyny. Jednak cokolwiek by się nie wymyśliło stopa i tak daje lepszą amortyzację, dzięki swojej genialnej konstrukcji – systemowi łuków poprzecznych i podłużnych.

Fot. DEVI

Stopa każdego z nas stworzona jest do działania. To przecież organ czuciowy. Wysyła wiadomość do układu nerwowego: uwaga nierówność. I wiadomo jakie mięśnie mają być od razu napięte. Stopa jest fundamentem. Jeśli jest zdeformowana, to wszystko ponad nią też takie staje. I kolana, i biodra i kręgosłup. Dlatego warto uwalniać ją chociażby w domu. Nie trzeba wychodzić z domu bez butów, ale warto na pewno zdjąć je w domu I niezwykłym komfortem jest ciepła podłoga w domu. Mam tu na myśli ogrzewanie podłogowe, którego prekursorami byli Rzymianie.

Gorąco zachęcam do udziału w konkursie " Bose historie z Devi" zarganowanego przez firmę DEVI.

Więecj na stronie www.panbosastopa.pl

I na fan pag'u  u Pana Bosa Stopa na Facebook.com.

 
Uwielbiam przyglądać się mojej ukochanej siostrzenicy, która nie znosi butów i skarpet. Jak biega to tylko w jednej skarpetce, albo bez żadnej. A babcia ganią za nią i błaga: Lenia załóż dziecko skarpetki, a ona tylko słodko się uśmiecha i chce, aby ją gonić. Po prostu wie, co dobre. Z kolei ja w dzieciństwie wszędzie gdzie się tylko dało zostawiałam buty i wracałam do domu bez nich. Moi rodzice zastanawiali się, czy w końcu nie wypuszczać mnie na podwórko bez nich, bo doskonale wiedzieli, że tak i tak wrócę bez nich. A w najlepszym razie przyniesie je sąsiadka (śmiech).

I na koniec dziekuję Panie Mariuszu, za nie dzisiejszy list...

Ewa

Komentarzy: 0
KONKURS BOSE HISTORIE Z DEVI.

42,5% Polaków zadeklarowało, że zimna podłoga przeszkadza im w chodzeniu boso po domu. Efekt zimnej podłogi najbardziej doskwiera kobietom, bo aż 62,9% z nich odczuwa dyskomfort związany z chodzeniem po zimnym podłożu – jak pokazały wyniki raportu „Boso
czy w kapciach – DEVI bada zwyczaje Polaków”.

Chyba nikt nie lubi, gdy jest mu zimno. Przypominają mi się przestrogi mojej ukochanej babci Heni przed wyjściem z domu w chłodne dni :Ewa zakładaj czapkę i grube skarpety! Miło jest w zimowy wieczór posiedzieć przed kominkiem w grubych góralskich skarpetach, ale jeszcze przyjemniej jest spacerować po cieplutkiej podłodze w cienkich skarpetkach albo po prostu bosych stopach. Po całym dniu biegania lub chodzenia nawet w najwygodniejszych butach mamy ochotę je zdjąć. Zrelaksować się i odpocząć. Poczuć się swobodnie. Na luzie.
 Fot. DEVI
 
Zimne stopy to uczucie dyskomfortu towarzyszące na co dzień wielu Polakom. Co możemy na to poradzić? Możemy wziąć gorącą rozgrzewającą kąpiel z rozmarynem. Chociaż z doświadczenia wiem, że mężczyźni od leżenia w wannie wolą szybki gorący prysznic i lampkę czegoś mocniejszegoJ Możemy też pójść pobiegać, ale to tylko tymczasowe metody walki o poczucie ciepła i komfortu.
 
Bezpieczną dla naszego zdrowia i dla zdrowia naszych domowników oraz gości temperaturę i wilgotność powietrza zapewnia elektryczne ogrzewanie podłogowe. Systemy ogrzewania podłogowego działają efektywnie pod wszelkiego rodzaju powierzchniami. Dzięki nowoczesnym termostatom DEVI możliwe jest uzyskanie przyjemnej pokojowej temperatury i cieszenie się ciepłą podłogą niezależnie od materiału, z jakiego została ona wykonana– mówi Zbigniew Gałązka, manager produktu marki DEVI, Grupa Danfoss.
Instalacja ogrzewania jest możliwa pod:
 
  • parkietem,
  • podłogą z płytek ceramicznych,
  • pokrytą kamieniem naturalnym,
  • podłogą z lastryka,
  • podłogą z klepki,
  • wyłożoną laminatem,
  • pokrytą linoleum,
  • wyłożoną wykładziną dywanową.
A teraz biorąc udział w Konkursie „ Bose historie z DEVI” można wygrać elektryczne ogrzewanie podłogowe w łazience – wartość nagrody wynosi 5000 zł!
Wystarczy tylko przesłać na adres: panbosastopa@gmail.com jedno zdjęcie z życia osobistego, które przedstawia, w jaki sposób spędzamy czas wolny w domu/mieszkaniu boso na podłodze. Zdjęcie może przedstawiać rodzinę, dzieci lub domowników. Zdjęcie powinno być opatrzone krótkim komentarzem nie przekraczającym 1 500 znaków (włączając spacje).
Kryteriami oceny Prac Konkursowych są – temat, oryginalność i wartość artystyczna zdjęcia i załączonego komentarza oraz kształtowanie pozytywnego klimatu wokół czasu spędzanego na podłodze.
A na pierwszych 50 uczestników Konkursu czekają fantastyczne T-shirty z logiem kampanii „ Boso czy w kapciach- DEVI bada zwyczaje Polaków, którym jest Pan Bosa Stopa.
 
Komentarzy: 0
Pan Bosa Stopa w Pytaniu na śniadanie!

Ponad dwie trzecie Polaków ( 63,7%) przyznaje się, że lubi chodzić boso. I nie ma się, co dziwić, bo chodzenie bez obuwia jest przyjemne i kojarzy się na pewno każdemu z czymś przyjemnym. Jednym z wakacjami innym z lampką szlachetnego Bordo sączonego w zimowy wieczór w swoim ciepłym i przytulnym mieszkaniu.

Żródło: " Boso czy w kapciach. DEVI bada zwyczaje Polaków".

Chodzenie na boso kojarzy mi się z ciepłem i bezkresem kojącego błękitu Adriatyku. Leniwym przerzucaniem kolejnych stron książki i sączeniem nad hotelowym basenem ulubionego trunku James’a Bonda z pysznymi toskańskimi oliwkami. Ech…Aż przypomniał mi się zapach chleba i smak beztrosko zjadanych winogron podczas mojego pobytu w stolicy bajecznej Toskanii.

Chodzenie boso jest trendy -  mówią członkowie Warszawskiego Grona Bosochodzących, które w tym roku świętuje swoje 5 urodziny. Wakacje to słodki czas. Czas wędrówek. Dalekich podróży i nie…. Ale i czas robienia mnóstwa zdjęć, które niezwykle przyjemnie obejrzeć w chłodne jesienne i zimowe wieczory. Siedząc np. na ciepłej podłodze. A dlaczego teraz o niej wspominam? Bo dzięki firmie DEVI możecie stąpać boso po niej przez cały rok. A jak możecie to osiągmać?

 REGUŁY KONKURSU.

Wystarczy wykonać i przesłać na adres: panbosastopa@gmail.com jedno zdjęcie ze swojego życia osobistego, które przedstawia, w jaki sposób spędzacie czas wolny w domu/mieszkaniu boso na podłodze. Zdjęcie może przestawiać rodzinę, dzieci lub domowników. Należy je także opatrzyć komentarzem nie przekraczającym 1 500 znaków ( włączając spacje).

Kryteriami oceny Prac Konkursowych są - temat, oryginalność i wartość artystyczna zdjęcia i załączonego komentarza oraz kształtowanie pozytywnego klimatu wokół czasu spędzanego na podłodze.

Więcej informacji nt. inicjatywy i chodzenia boso znajdziecie Państwo na fan pag’u Pan Bosa Stopa na Facebook.com oraz stronie http://www.panbosastopa.pl/.


 Cudownego tygodnia i jak najwięcej bosych historii!


 

Komentarzy: 0
1 | 2 | 3 | 4 |